Skip to content

Baganu więcej

Obudziłam się zanim zadzwonił budzik. Mam tak zawsze, kiedy rankiem dzieje się coś ważnego, ekscytującego lub stresującego. Budzę się co jakiś czas, sprawdzam godzinę, zasypiam, znowu się budzę i tak w kółko. A więc obudziłam się przed zmrokiem, wyrwałam ze snu mojego brata (uchodząc przy tym z życiem) i wymknęliśmy się w ciemnościach z hostelu. Właściciel wypożyczalni rowerów już na nas czekał, gdy zjawiliśmy się przed piątą, wyposażeni w latarki, mapę i plecaki. Opracowaną wcześniej, niezbyt trudną trasą ruszyliśmy w kierunku pagody Buledi. Wszystkie ścieżki w Baganie to niewybredna zabawa – nigdy nie wiesz, kiedy rower lub skuter ujedzie ci na suchym piasku lub ugrzęźniesz w błotnistej, czerwonej kałuży. Tego ranka, mając przed sobą długi dzień odkrywania zakątków Baganu, zainwestowaliśmy w przezabawne, elektryczne rowery, które przypominały mi pojazdy dla super wielkich ludzi, którym nie chce się chodzić. Kupa śmiechu, szczególnie, kiedy do tego wszystkiego jesteś mężczyzną, wyglądasz jak drwal i jeździsz w spódnicy.
Kiedy dojechaliśmy pod pagodę Buledi, otaczała nas tylko ciemność i cykady. Zostawiwszy buty gdzieś w trawie, wdrapaliśmy się po stromych stopniach i zajęliśmy przytulny i strategiczny kawałek podłogi. Cisza, która panuje w Baganie, szczególnie nocą i nad ranem, jest inna. Głęboka, trwająca od wielu lat, której nie zakłóca pobliskie, wielkie miasto, ruchliwa droga, ani transport lotniczy. Atmosfera z czasem zaczęła się rozrzedzać, widzieliśmy już swoje twarze, a po spektaklu z udziałem chmur i pastelowego nieba, zza horyzontu nieśmiało zaczęło wyglądać słońce.

DSC_8903 DSC_8945 DSC_8958 DSC_9016DSC_9023 DSC_9059DSC_9004 DSC_9044

Krótka chwila zanim wyjrzą pierwsze promienie jest chyba najpiękniejszym momentem. Panuje wówczas niezwykły spokój, światło jest miękkie, powietrze jeszcze rześkie, a dźwięki i świergolenie ptaków niesie się we mgle.

DSC_9105
DSC_9133
DSC_9134
DSC_9141
DSC_9154

Element rekreacyjny: bieganie po rozżarzonych kamieniach.

DSC_9187
DSC_9202
DSC_9244
DSC_9251
DSC_9253
DSC_9277
DSC_9288

Bagan można odkrywać w nieskończoność. Podobno jest jeszcze mnóstwo nieznanych nikomu przejść, schodków, sekretnych korytarzy na wyższe piętra świątyń, skąd rozciągają się przepiękne widoki. Nie był to jednak nasz ostatni wschód w Baganie, czekało na nas jeszcze mnóstwo fantastycznych chwil, a od tego popołudnia zwiedzaliśmy Bagan już nie sami, lecz w doborowym towarzystwie. To be continued!