Skip to content

Borneo: Park Kinabalu

Borneo, największa wyspa Azji, trzecia największa wyspa na świecie. Niegdyś ojczyzna wielu endemicznych gatunków i najbogatszych na świecie lasów. Mieliśmy wiele planów i pomysłów na Borneo – Sabah czy Sarawak, samochodem czy autobusem? Wybraliśmy Sabah i postanowiliśmy zwiedzić tę część wyspy na dwóch kółkach. Spakowaliśmy plecak na osiem dni, odpaliliśmy kiepską nawigację i ruszyliśmy.

dsc_1150dsc_1174dsc_1191dsc_1211dsc_1194dsc_1184

Naczytaliśmy się o tym, jak drogie jest Borneo i byliśmy przygotowani na znacznie wyższe ceny, a tymczasem ceny noclegów i jedzenia nie odstawały jakoś szczególnie od cen w innych częściach Malezji. Zatrzymaliśmy się pod samym Parkiem Kinabalu, w przefantastycznym miejscu, które zwało się Kinabalu Mountain Resort. Z tarasu i pokoju rozciągał się niesamowity widok, a zapach w drewnianym dormie przypominał mi nasze górskie schroniska. Od bramy do parku dzielił nas może kilometr. Do parku weszliśmy dwukrotnie na jednym bilecie – kupując bilet jednego dnia, ważność mijała dopiero kolejnego i nikt nie miał problemów, aby wpuścić nas ponownie następnego poranka.

dsc_1219dsc_1264dsc_1282dsc_1286dsc_1292dsc_1301dsc_1340dsc_1409dsc_1435dsc_1226dsc_1453dsc_1464dsc_1487dsc_1268dsc_1357

Spędziliśmy w parku w sumie może półtorej dnia i w gruncie rzeczy zdołaliśmy w komfortowym tempie przejść większość tras. Szlaki były bardzo dobrze oznaczone, żaden z nich nie wymagał przewodnika, a najdłuższe i najwyżej prowadzące kończyły się u wrót szlaku na szczyt Kinabalu – najwyższej góry Malezji. Kinabalu liczy sobie 4095 metrów i wygląda imponująco. Górujący na niebie masyw widoczny jest już z trasy do Kinabalu, co jakiś czas można go obejrzeć w pełnej krasie z wielu szlaków w parku i żaden inny szczyt w pobliżu nie sięga nawet w połowie tak wysoko jak ta góra. Wejście na Kinabalu to nie bułka z masłem, wymaga przygotowania, dobrej kondycji i grubego portfela. Jako że z ostatnim były największe problemy, zadowoliło nas podziwianie Kinabalu z dołu. A poniżej zachód widziany z Kinabalu Mountain Lodge. Przeciętnie, przeciętnie, 3 na 10.

dsc_1521 dsc_1509dsc_1596 dsc_1562

W Kinabalu Mountain Lodge zatrzymaliśmy się jeszcze w drodze powrotnej, kilka dni później. Chyba właśnie ten widok będzie mi się najbardziej kojarzyć z Borneo – kikut najwyższego drzewa, z jednej strony skąpany słońcem, a z drugiej schłodzony chmurką.

dsc_2528 dsc_2476 dsc_2495 dsc_2538

Trochę informacji: Nocleg w Kinabalu Mountain Lodge kosztował nas 30 ringitów za łóżko w bardzo fajnym, czystym i wygodnym dormie. Oszałamiający widok gratis! Hondę 125cc wypożyczyliśmy w GoGoSabah i gorąco polecamy zarówno motor, jak i całą firmę. Maszyna jak marzenie, nie miała problemów z wwiezieniem dwóch nienajlżejszych tyłków i plecaka nawet po bardzo stromych wzniesieniach. Wystarczyło polskie prawo jazdy kategorii B. Ruch lewostronny? Na początku nie było łatwo, ale wkrótce przywykliśmy i pod koniec już prawie nie musiałam upominać Oliego, że jedzie pod prąd. Drogi na Borneo są bardzo dobrze utrzymane, a zwiedzenie części wyspy na motorze uważam nieskromnie za jeden ze swoich tegorocznych najlepszych pomysłów. Warto!