Skip to content

Sielanka, co zwie się Phong Nha

Kiedy podskakujący na piaskowej drodze lokalny busik, wysadziwszy ostatniego pasażera, w mroku zapuszczał się w coraz gęstsze zarośla, z niepokojem zerkaliśmy przez okno zastanawiając się, w jaki sposób trafimy do gospodarstwa, w którym mieliśmy spędzić najbliższy czas, kiedy już kierowca wyrzuci nas w samym środku tej dziczy. Nie wiedziałam wtedy jeszcze, że Phong Nha będzie właśnie tym miejscem, za którym będę chlipała już w autobusie powrotnym.

DSC_0220 DSC_0699 PHONG (43) PHONG (63)

W okolice Phong Nha przyjechaliśmy w celu zobaczenia największych jaskini świata i zarośniętego po wierzchołki wzniesień gęstą dżunglą parku narodowego Phong Nha Ke Bang. To z tych niesamowitych formacji skalnych słynie ta okolica, chociaż nie jest to nawet mała część tego, co może zaoferować ta odludna, zielona okolica.

PHONG2 (77) PHONG2 (122) PHONG (5) PHONG (8) DSC_0738DSC_0759 PHONG (18)

Doświadczyliśmy tutaj błogiej, wiejskiej sielanki i poobserwowaliśmy nieco codzienne życie okolicznych mieszkańców. Chłopcy zaganiający bydło o zachodzie, dzieciaki wracające ze szkół na rowerach, koncerty cykad wieczorową porą, gekony czmychające tuż nad poduszką. Miejsce, w którym można się zaszyć na długie miesiące i lata. Miejsce, w którym elektryczność doprowadzono dopiero kilka lat wcześniej.

Zatrzymaliśmy się u młodziutkiej Diem i jej męża, wiecznie zaspanego i kompletnie wyluzowanego Australijczyka, którego pogwizdywanie towarzyszyło nam każdego poranka. Marty pewnego dnia po prostu przyjechał do Phong Nha, ożenił się i został na zawsze. Sielskie życie udzieliło się i nam. Charakterystyczne, „otwarte” budownictwo domu sprawiało, że nawet wewnątrz czuliśmy się jakbyśmy biwakowali w bananowych zaroślach – wyciągaliśmy z butów ropuchy, wypatrywaliśmy na drewnianym sklepieniu ogromnych pająków, a do zapalonych nocnych lampek zbiegały się całe stadka gekonów. Piękne! Do tego wszystkiego wydawało się nam, że jesteśmy jedynymi turystami w promieniu 100 kilometrów. Myślę, że brak tłumów w samym Phong Nha w dużej mierze wynika z tego, że przyjeżdżają tu prawie wyłącznie jednodniowe, zorganizowane wycieczki, prosto pod jaskinię i prawie wyłącznie są to Chińczycy. A tyle jest tu do zobaczenia!

PHONG2 (68) PHONG2 (92) PHONG2 (108) PHONG2 (114) PHONG2 (127) phongnha (21)

Wszystko, czego doświadczyłam w Phong Nha, bezwarunkowo podbiło moje serce i gorliwie obiecałam sobie, że jeszcze kiedyś tam wrócę. I’ll be waiting here, in the middle of nowhere – pożegnał nas Marty. Jeśli tylko tak sobie gadał, to jeszcze się zdziwi.