Skip to content

Park Narodowy Phong Nha Ke Bang

Park Narodowy Phong Nha Ke Bang, wpisany na listę światowego dziedzictwa Unesco, jest jednym z najpiękniejszych i najbardziej zielonych miejsc, w których do tej pory byłam. Soczyste kolory deszczowego lasu, z jednej strony podkreślane są jaskrawym słońcem, z drugiej przygaszone warstwami mgły, buchającej z wszechobecnych, największych na świecie jaskiń. To tutaj znajduje się jaskinia Sơn Đoòng, uważana za największą na świecie, a także uprzednio nosząca ten tytuł jaskinia Thiên Đường i wiele innych, głębokich i odkrywanych przez geologów czeluści. Park Narodowy objechaliśmy skuterami po wybudowanej wokół parku okrężnej drodze, zapuściliśmy się w ciut bardziej zarośnięte ścieżki, kąpaliśmy się w rzece, wypływającej spod ziemi. Uwiodła nas dzika przyroda, intensywne zapachy i koncerty lokatorów zielonych koron drzew.

DSC_0050
DSC_0067 DSC_0088
DSC_0094

Thiên Đường, nazywana komercyjnie Paradise Cave, zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Nauczona nieco poprzednimi doświadczeniami, spodziewałam się kolorowych, kiczowatych dekoracji odpowiadających azjatyckim standardom i na pewno nie byłam świadoma rzeczywistej wielkości jaskini. Świetlne instalacje, przepięknie podkreślające niesamowite formacje skalne, bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Ciężko jest uwierzyć na własne oczy, kiedy po pokonaniu relatywnie niewielkiej ilości stopni, prowadzących pod ziemię, człowiek odnajduje tam tyle przestrzeni. Cisza ziejąca z zamkniętych dla zwiedzających korytarzy, chłód i przytłaczające wrażenie niesamowitej potęgi natury, sprawiła, że wędrowaliśmy szepcząc, jak w najbardziej mistycznej świątyni świata. Udało nam się umknąć dość sporej wycieczce głośnych Chińczyków i odnaleźć głuchą ciszę na samym końcu wyznaczonego szlaku.

DSC_0114

Drewniana kładka, po której można poruszać się w obrębie jaskini, sięga do końca pierwszego kilometra. Kolejne sześć kilometrów można pokonać z odpowiednią ekipą (po uiszczeniu odpowiedniej opłaty, rzecz jasna), a do trzydziestego pierwszego kilometra zapuszczają się już wyłącznie naukowcy. Jeśli chodzi o jaskinię Sơn Đoòng, liczby jeszcze bardziej wgniatają w siedzenie. Największa komnata tej jaskini jest długa na pięć kilometrów, wysoka na 200m, a szeroka na 150m. Zmieściłby się tam wcale niemały wieżowiec!

DSC_0116a

Dzięki dokładnym instrukcjom Australijczyka udało nam się dotrzeć do raczej nieznanego przyjezdnym dzikiego kąpieliska, zlokalizowanego tuż przy wypływie chłodnej rzeki z jaskini.  Wybudowano tam przeuroczą, bambusową chatkę, a na grubym konarze zawieszona była lina, na której, rzecz jasna, bujaliśmy się jak dzieciury i wskakiwaliśmy do absurdalnie szmaragdowej wody. Miejscówka nie z tego świata!

DSC_0145
DSC_0171
DSC_0959b
PHONG (96)
PHONG (119)
PHONG (179)
PHONG (192)
PHONG (251)
PHONG (273)
PHONG (277)
phongnha (22) PHONG (376)
PHONG (415)
PHONG (434)

Na powyższym zdjęciu widać źródło rzeki. Ta płaska, okrągła tafla, to miejsce, w którym słup wody wypychany jest ku górze prosto z leżącej poniżej jaskini. Niesamowite, prawda?

PHONG (499)
PHONG2 (9)
phongnha (2)
phongnha (5)
Processed with VSCOcam
phongnha (15)
Processed with VSCOcam

Te zielone czubeczki zachwycają mnie w każdym wydaniu. Phong Nha to zielone serce Wietnamu!

Trochę informacji: Sam Park Narodowy Phong Nha Ke Bang jest stosunkowo niewielki, można go bez większych problemów objechać skuterem krętą drogą prowadzącą dookoła. Wjazd do parku na skuterze jest wolny, natomiast wstęp do jaskiń, zlokalizowanych na trasie, kosztował około 150-250k dongów, o ile mnie pamięć nie myli. W obrębie parku narodowego zlokalizowane są dwie jaskinie: Paradise Cave i Dark Cave, a także kąpielisko rzeczne Eco Trail, na którego teren wejście kosztuje 50k dongów. Jaskinia Phong Nha znajduje się poza „kołem” zataczanym wokół parku narodowego. Do jaskini Son Doong wstępu dla zwykłych śmiertelników nie ma, ale zainteresowanym polecam dokument National Geographic, który można zobaczyć na Youtube.

  • Paweł

    Hej,

    Jak trafić do tego miejsca co Wam podał Australijczyk?
    Próbuję odszukać I nie mogę 🙁 Jutro będę w tych jaskiniach, a fajnie by było zobaczyć te miejsce!
    Dzięki!

    • kachnagrubachna

      Hej! Mam nadzieję, że jeszcze nie za późno na wskazówkę. Australijczyk narysował nam wtedy pokrętną mapkę, ale możne uda mi się coś przypomnieć bez niej. Miejsce nazywało się Suoi Nuoc Mooc (albo jakoś tak) Eco Trail, gdzie można sobie popływać w rzece – natomiast żeby trafić dalej, tam gdzie my, trzeba iść od początku tym eco trailem według wyznaczonej trasy – i w momencie, w którym przekracza się rzekę drugi raz, czyli jakby wraca się na brzeg, z którego startowaliście, zamiast skręcać w lewo (w kierunku wyjścia), trzeba skręcić w prawo, w mniej uczęszczaną ścieżkę i iść, iść, iść, aż dojdziecie do celu. Wydaje mi się, że trasa przypominała coś w tym stylu: http://i67.tinypic.com/11gq614.png
      Trzymam kciuki!