Skip to content

Erawan National Park

No to jedziemy! Tym postem, bez zbędnych wstępów i ceregieli, pragnę rozpocząć nową serię wpisów z tegorocznego wyjazdu do Birmy, Laosu i Tajlandii. Z chronologią może być różnie, niczego nie obiecuję, a dla zasady zacznę nie od Bangkoku, lecz od kolejnego etapu, a mianowicie od oddalonego od Bangkoku o trzy godziny jazdy Kanchanaburi. W okolicach Kanchanaburi interesowały nas dwie destynacje: Erawan National Park, czyli odrobinę zatłoczone, ale naprawdę imponujące wodospady i Elephant World, czyli sanktuarium dla słoni po przejściach, które odwiedziliśmy i głęboko zapadło nam w pamięć. Jeśli chodzi o słonie, mam odrobinę więcej do powiedzenia, więc żeby nie zaczynać z wysokiego ce – lekki i przyjemny Erawan National Park!

DSC_4574 DSC_4713 DSC_4722 DSC_4758

Erawan National Park i okolice Kanchanaburi aż proszą się, aby zostać celem weekendowego wypadu poza Bangkok. Autobusy kursują często i gęsto, można dojechać autobusem na sam początek szlaku, nic więc dziwnego, że nie brakuje tam odwiedzających i to nie tylko obcokrajowców. Standardowo postanowiłam odwiedzić Erawan w nieco bardziej alternatywny sposób i dlatego zaplanowałam spanie w samym Parku Narodowym, nie w Kanchanaburi. Jest to naprawdę fajna sprawa, nad rzeką rozłożone są gotowe namioty do wynajęcia z miejscem na ognisko, nieco dalej podstawowe bungalowy, sanitariaty, czyli wszystko, czego potrzebuje człowiek, aby rozpocząć wspinaczkę wzdłuż wodospadów wcześnie rano, zanim pojawią się pielgrzymki piechurów w plastikowych japonkach.

DSC_4838 DSC_4852 DSC_4900

Wodospady mają 7 poziomów, dojście na kilka pierwszych nie jest żadnym wyzwaniem, bo zrobiono tam wygodne, utwardzane ścieżki, natomiast do wdrapania się na kilka ostatnich, przydadzą się lepsze buty. W niektórych miejscach po drodze i na ostatnim poziomie, można pluskać się w chłodnej, absurdalnie niebieskiej wodzie, będąc przy okazji podgryzanym przez małe, mięsożerne rybki. Czysta przyjemność! 

DSC_4901 DSC_4971 DSC_4934DSC_4998 DSC_5029 DSC_5159

W Kanchanaburi zatrzymaliśmy się w jednym z wielu guesthousów nad rzeką. Dostaliśmy pokój na tratwie, a z knajpy na tarasie roztaczał się miły widoczek na rzekę, który można było podziwiać nie ruszając się z miękkiego materaca z zagłówkiem. Najlepiej! Jeśli ktoś planowałby wypad na wodospady Erawan, z czystym sumieniem mogę polecić zorganizowanie poprzedzającego trekking noclegu na terenie parku i wczesną pobudkę. Kiedy schłodzeni, wykąpani i ogólnie rzecz biorąc ucieszeni, schodziliśmy w dół, mijaliśmy naprawdę spore grupy ludzi dopiero zmierzających w kierunku wodospadu. A zdecydowanie warto nacieszyć się widokami i chłodną wodą w bardziej kameralnym gronie.

DSC_5262 DSC_5364 DSC_5388 DSC_5372